Wyszukaj według identyfikatora
Wyszukiwanie po identyfikatorze Zamknij close
ZAMKNIJ close
account_circle Jesteś zalogowany jako:
ZAMKNIJ close
Powiadomienia
keyboard_arrow_up keyboard_arrow_down znajdź
removeA addA insert_drive_fileWEksportuj printDrukuj assignment add Do schowka
comment

Artykuł

Data publikacji: 2022-09-23

Nie mylić z terapią

Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. I czasem potrzebna jest zupełnie obca osoba, by nas tego nauczyła. Mediacja pozwala parom na wyrzucenie emocji i ułożenie swoich spraw

Z Anną Zabrzuch rozmawia Paulina Nowosielska

Anna Zabrzuch mediator przy Sądzie Okręgowym w Kielcach i Radomiu

Anna Zabrzuch mediator przy Sądzie Okręgowym w Kielcach i Radomiu

W ilu mediacjach dotyczących rozwodów brała pani udział?

Przynajmniej w 400. Zarówno w postępowaniach ze skierowania sądu, jak i w przedsądowych, kiedy pary przyszły do mnie, zanim złożyły pozew.

Jaką siłę oddziaływania mają skierowania?

Sąd może postanowieniem skierować na mediacje. Może ją również zlecić na wniosek strony. Nie weszły zapowiadane rok temu przez Ministerstwo Sprawiedliwości przepisy, które nakładałyby na rozwodzących się obowiązek udziału w mediacji. Jedną z podstawowych zasad pozostaje więc dobrowolność. Nikt, łącznie z sądem, nie może do niej zmusić. Trzeba pamiętać, że ludzie są w emocjach i w różnym stopniu mają je przepracowane. Zawsze powtarzam, że lepiej, jeśli do mnie trafią, zanim wystąpią na oficjalną drogę sądową. Bo jest większe prawdopodobieństwo albo uratowania związku, albo rozwodu bez prania publicznie brudów.

Jaki ma pani staż w roli mediatora?

Od 2017 r. działam jako mediator stały przy sądach okręgowych w Kielcach i Radomiu. W 2004 r. skończyłam resocjalizację na Uniwersytecie im. Marii Curie-Skłodowskiej. Mam wykształcenie psychologiczno-pedagogiczne. Jestem również magistrem psychologii biznesu. Robiłam też różne szkolenia i studia podyplomowe z zakresu mediacji i komunikacji. Ale nie chciałam zaczynać praktyki za wcześnie, by nie zrobić swoim klientom krzywdy. Zrobiłam to dopiero, gdy uznałam, że mam wystarczające doświadczenie zawodowe i życiowe.

Życiowe?

Moja zasada: najpierw trzeba mieć uporządkowane własne życie. Gdybym miała w nim bałagan, nie potrafiłabym pomagać innym, a nawet nie powinnam.

Ma pani osiem setek osób w charakterze grupy badawczej i pięć lat praktyki. Kto rozwodzi się częściej? Ma znaczenie, czy to pary z tzw. małżeństw ...

close POTRZEBUJESZ POMOCY?
Konsultanci pracują od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00 - 17:00